wtorek, 2 stycznia 2018

Pochwała nudy i lenistwa

Zośka w chwilach nudy i lenistwa wzniosła się na wyżyny tak zwanej i hasłowo nadużywanej kreatywności:


Powstała m.in. książka pod znamiennym tytułem.


Cała seria bardzo białych (co widać) wierszy na starym kalendarzu (co jest znamienne, metaforyczne i romantyczne, gdyby ktoś nie wiedział).


Powstał też wypasiony pudłochód, z którego ocalała jedynie tablica rozdzielcza, gdyż reszta spłonęła w ognisku domowym. 

 Generalnie nudę i lenistwo poleca minister zdrowia, szczęścia i pomyślności. Istne pacaneum. 
P.S. Na załączonych widzimy też przykłady nieprawidłowej lateralizacji. Ale się nie przejmujemy.



niedziela, 31 grudnia 2017

Oczopatrzenie

Dziewczyny wynudzone bezprzedszkolnym spędzaniem bawią się, obracając dom w gruzy szesnaście razy dziennie i odradzając go w ramach akcji „Feniks” co najmniej trzy razy dziennie z popiołów. Bilans ujemny destrukcji do restauracji wpływa paradoksalnie zerowo – na Mamę ujemnie, na Tatę obojętnie, na Hankę zdecydowanie dodatnio.
Czasami jakieś nieoczekiwane wydarzenie zaburza mir domowy:
- Tata, a jeden pistacj był czarny! - Jagienka, która jest urodzoną księżniczką, przepada za pistacjami, acz nie przepada za czarnym, woli inne kolory, a zwłaszcza jeden. W zabawie odgrywa rolę, tu zaskoczenie, księżniczki. A cała reszta, przynajmniej wedle Zośki, to smoki, które przyrządzają z księżniczki Jagienki pyszne dania obiadowe. Przed chwalebną i smakowitą śmiercią księżniczka daje jeszcze występ nagrywany przez smoka Zosię na telefon komórkowy, jak to jest ostatnio przyjęte podczas wszelakich występków scenicznych. Wreszcie jej książęca wysokość nie wytrzymuje presji kamery:
- A może teraz będziesz patrzeć na mnie oczami?
I tego Wam życzę: patrzenia oczami, słuchania uszami i odczuwania zmysłowego w każdym tego zwrotu znaczeniu.


Hanka i Ryszard odczuwają. On - pociąg do butelki, ona - radość wyrażaną całym ciałem.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Sko-Jarzenie

Zaczęło się od tego, że Zośka jakimś cudem dodzwoniła się do reżymującej radiowej Trójki i wygrała w Zagadkowej Niedzieli nagrodę niespodziankę. W ramach nagrody przyszła dziś pocztą m.in. gra towarzyska Tik Tak Buuum – czyli wybuchowa gra słowna. Wyjścia nie było, trzeba było rozegrać partyjkę.
Gra polega na tym, że losujemy kartkę z sytuacją i musimy rzucić skojarzenie słowne, jednocześnie podając sobie tykającą bombę. Kto ostatni, ten trąba, załatwia go bomba. I buum. Terroryści muszą uwielbiać tę grę.
Sytuacja wylosowana: „program telewizyjny”. Kojarzymy czem prędzej: kamera, studio. Teraz kolej na Jagienkę, która jako zawodowa gaduła ma problem z lakonicznym formułowaniem myśli:
- Telewizja… eee… pan nam mówi, co mamy robić.
Chyba dobrze, że nie mamy telewizji.


Zosia pisze poezję patykiem po plaży. Trzeba było jakoś przemycić informację, że byliśmy w Mielnie w grudniu.

środa, 6 grudnia 2017

Prezent simple

Zośka ułożyła bajkę: smutny Mikołaj leci saniami do domu. Jest smutny, bo on wszystkim rozdaje prezenty, a sam nie dostał jeszcze ani jednego. A tu w domu niespodzianka – elfy przygotowały prezent dla Mikołaja!
Zastanawiam się, czy dziecko mnie przypadkiem nie kołuje i nie podaje zasłyszanej w przedszkolu historyjki jako własnej. Może ktoś mnie kiedyś uświadomi, tymczasem wierzę, że dziecko moje jest kreatywne jak dziecko i cieszę się tym niezmiernie, jako człowiek praktyczny żywiąc nadzieję, że kiedyś będę mógł się tym cieszyć wymiernie.



Bajka jest oczywiście pięknie zilustrowana, jak to się mówi w radiowych reklamach książeczek dla dzieci (szkoda, że państwo tego nie widzą). No i dedykowana, jak to bywa w zwyczaju autorów.

Tymczasem Jagienka dzieli się swoimi wiadomościami ze światów świątecznych:
- Tata, a wiesz, że Mikołaj ma latające lenifery?
Lenifery z miejsca stają mi dęba przed oczami jako rogacze z lnu słynące z lenistwa (oczywiście w lnianej pościeli) i z zamiłowania do kaloryferów. Dlatego nawet nie muszę udawać zdziwienia, które samoczynnie wypływa mi na twarz stylem klasycznym.
Wszystkie te piękne i wzruszające momenty nie zmieniają faktu, że pobudka o 2.30 połączona z okrzykami radości ("Mama, Tata, Mikołaj był!") nie jest wymarzonym prezentem dla rodziców.

niedziela, 3 grudnia 2017

Muzyka z duszy

Jagienka jest dobrze wychowana:
- Przepraszam, puściłam bąka, który nie słyszy.
Biedny bąk. Nie dla niego „The sound of silence”.


A Tata z Hanką przepraszają, że nie słyszą, ale śpią.

środa, 29 listopada 2017

Życioscenki

Uczymy się savuaje viveru:
- Tata, a jak idzie ludź, to się mówi „cześć”? - Jagienka doprecyzowuje informacje pozyskane z obserwacji.
- Jak się kogoś dobrze zna, to się mówi „cześć”, a jak mniej, to „dzień dobry” - Tata ewidentnie zna się, choć obawia się pytania o granicę „cześć” i „dzień dobry”. Jagienka trawi temat i wyciąga wnioski:
- A jak się kogoś bardzo słabo zna, to „pa pa”?
Można by to bardzo filozoficznie spuentować, nawiązać do relacji międzyludzkich, odwrócić sytuację i wykonać inne sztuczki semantyczne. Ale w międzyczasie dziewczyny płynnie przeszły do zabawy z Mamą w restaurację.
- Ile płacimy?
U Mamy jest dość tanio (szkoda, że w realnym świecie nie ma jak u Mamy...):
- Sześć złotych.
- Dobrze – decyduje Zosia – To Jagienka płaci sześć, a ja złoty.
Generalnie żyje we mnie nadzieja, że dziewczyny poradzą sobie w życiu.


Jak mawiał Faraon Frazes: Przez naukę zabawa. Albo odwrotnie.





poniedziałek, 27 listopada 2017

Wspomieszki

Jagienka w kochliwości swojej (jeszcze) niezmierzonej wspomina naszego niedawnego gościa i rozczarowanie związane z jednej strony z własnym przedwczesnym wyjazdem do przedszkola i z drugiej strony ciut późniejszym, choć równie przedwczesnym odjazdem kolegi kabaretowego stan-dupera (językowych purystów przepraszam, ale mam problem z myślnikami w angielskich rzeczownikach):

- Nie spytałam Mieszka, jaką ma piżamkę!

Trochę się tego dnia minęli, to prawda. Zośka tymczasem rymuje z zamiłowaniem godnym częstochowskiego rapera, gałczyńskiego leśmiana albo nie przymierzając własnego ojca:

Taki Mieszko, mój koleżko
Zbiera grzyby, jest leniwy
Nosi brodę, koszyk nosi
I o kawę się nie prosi

Uczucie, treść, forma, opis postaci. Literatura czy co?